pasikonik.org../../../start.html
 
 

Pasikomizm polski, czyli przemyślenia redaktora

Na przykład taki producent wina musi upewnić urząd „do spraw winorośli”, że sadzi konkretnie jakąś odmianę, o której będzie zawiadamiał na etykiecie. Urząd oczywiście przybija pieczątkę za odpowiednią opłatą skarbową i kontroluje delikwenta na plantacji. Ale niestety, przy każdym winobraniu ten sam urząd musi skontrolować czy na krzaczku, który poprzednio sprawdzał, wyrosło dokładnie takie winogrono, jakiego spodziewał się tenże urząd. Oczywiście nie za darmo. I tak co roku, no bo przecież trzeba ciągle udowadniać, że nie jesteśmy przysłowiowo garbaci.

Niestety ta procedura upewniania i dostarczania coraz to nowych dokumentów nie działa w drugą stronę. Byłoby miło, gdyby taki urząd albo urzędnik upewniał nas, że pracuje ciągle na stanowisku, i że ma odpowiednie badania, nie nadużywa żartów sytuacyjnych albo nie zwiększyła mu się liczba izb w urzędzie.

Może to jest także jakaś luka w prawie, o której również zapomniał ustawodowca?

Podobno każdy pracujący w sektorze prywatnym utrzymuje kilku urzędników. Zapewne jedną z nich jest pani Ewuś. Żeby choć tylko potrafiła śpiewać, to można by ją ustawowo wystawić na przykład do konkursu Eurowizji..


•red